Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytki. Pokaż wszystkie posty

11 września

Opanuj Gniew! Instrukcja w 5 krokach



Nie, nie będę Wam dziś dawała kołczingowych porad. Za to zabieram Was na Kociewie, do urokliwego miasteczka nad Wisłą. Źródłosłów nazwy Gniewu, z gniewem nie ma nic wspólnego (bo pierwsza, historyczna wzmianka jeszcze z XIII w. mówi o "Gnymau"), ale właśnie pod tym chwytliwym, wymienionym w tytule hasłem promuje się miasto. Zostańmy jeszcze chwilę przy nazwie. Gymau, Gmewe dało początek niemieckiej nazwie Mewe. W konsekwencji Gniew zdobył urocza mewę w herbie, z czego ja, jako ptasiara, cieszę się podwójnie. Rozwój Gniewu łączy się z zakonem krzyżackim. Dlatego czas poznać pierwsze miejsce z listy.

1. Zamek krzyżacki w Gniewie




Największa warownia krzyżacka na lewym brzegu Wisły, wznosi się na wysokiej skarpie nieopodal rzeki. Pierwszy zamek znajdował się w zupełnie innym miejscu, natomiast w XIII wieku Krzyżacy zdecydowali się przenieść siedzibę bliżej ujścia Wierzycy do Wisły, ze względów strategicznych. Obecnie zamek znajduje się w rękach prywatnych (właściciel to Polmlek) i jest udostępniony do zwiedzania. W dawnych budynkach gospodarczych znajduje się hotel, restauracja, na dziedzińcu organizowane są liczne turnieje i imprezy z Vivat Vasa! na czele.

Wewnątrz zamku zachowało się kilka oryginalnych pomieszczeń. Mnie urzekła zwłaszcza kaplica z ciekawym miejscem odosobnienia znajdującym się za maleńkimi drzwiami w ścianie. Krnąbrny członek zakonu krzyżackiego mógł uczestniczyć we mszy, siedząc w takim karcerze, pokutując i obserwując ołtarz, sam pozostając niewidoczny dla braci. Z korytarzy na drugim piętrze rozciąga się piękna panorama miasta. Czas byśmy się tam przenieśli.

2. Kościół pw. św. Mikołaja



Gotycki kościół, metryką sięgający XIV wieku to drugi najbardziej charakterystyczny punkt miasta. Został wzniesiony przez Krzyżaków w miejscu dawniej drewnianej świątyni. Wewnątrz trójnawowy, halowy, o bardzo spójnym wyposażeniu, w większości XVII wiecznym. W kościele znajduje się krypta, do której należy zejść po kilku schodkach. Szukając krypty Radziwiłłów, archeolodzy odkryli około 80 pochówków, szczególnie kobiecych i dziecięcych (a nawet kobiety w ciąży). Szczątki, które znajdują się w widocznych trumnach do Radziwiłłów nie należą, ale odkrycie stało się lokalną sensacją.

3. Rynek i to, co wokół rynku




Trafiamy na rynek. Wokół ładne kamienice, szczególnie te podcieniowe - pochleby.  Na środku  ciekawy gotycki ratusz z czerwonej cegły z podcieniem dziedzińcem. Niestety, nie mamy szczęścia, bo zarówno płyta rynku jak i kilka klimatycznych uliczek wokół jest w remoncie, więc powłóczyć za bardzo się nie możemy. Jeśli będziecie zwiedzać Gniew rozglądajcie się uważnie za archaicznymi aparatami fotograficznymi na trójnogu. Są ustawione przy największych atrakcjach miasta. Jeśli zakręcicie korbą i zajrzycie przez dziurkę, zobaczycie miasto sprzed stu lat. Najładniejsza gniewska ulica to ul. Sambora. Tam kierujemy swoje kroki...

4. Miś i Wiewiórka



... i tak trafiamy przed nowy symbol miasta. Miś Maciuś i Wiewiórka Walentynka znajdują się na jednym z uroczych domków, którymi cała ulica jest ciasno zabudowana. Według legendy z okresu "bitwy dwóch Wazów" z 1626 r., gdy wszyscy mieszkańcy Gniewa udali się na pole bitwy, kościelne dzwony na darmo przyzywały wiernych na modlitwę. Do kościoła przyszły przerażone woją zwierzęta by pomodlić się o spokój, o pokój i o ludzi. Przewodził im Miś Maciuś, który od 2010 r. na stałe zagościł w Gniewie.  Miś od czasu do czasu Przy ulicy Sambora znajduje się Ogród Historii z 9 datami ważnymi dla miasta. Stamtąd warto podejść na ulice Podmur Dolny i Górny z zachowanymi fragmentami murów miejskich.

5. Wisła i Wierzyca




W Gniewie do Wisły wpada Wierzyca, rzeka, która towarzyszyła nam podczas całej naszej kociewskiej wyprawy. Warto zejść spod zamku schodami w dół w stronę Wisły i posiedzieć nad rzeką. Albo przepłynąć się po Wiśle drewnianą gondolą - bilety do nabycia w zamku. 

Opanowanie Gniewu nie jest niczym trudnym, bo miasto aż prosi się, by je bliżej poznać. To jedna z Tych perełek do powłóczenia, gdzie oprócz ciekawych zabytków występuje to, co ceni się chyba bardziej - ciężka od historii, intrygująca atmosfera.

18 sierpnia

Rudawy Janowickie. 7 miejsc, dla których warto tu przyjechać


Rudawy Janowickie to niewielkie, ale bardzo urozmaicone krajoznawczo i geologicznie pasmo. Znajdziecie tu ciekawe formacje skalne, niesamowite punkty widokowe, puste szlaki i pamiątki przeszłości. Po tych górach snują się legendy o możnych rodach, poszukiwaczach skarbów i tych, którzy je znaleźli. Nazwa pasma łączy się z górniczą tradycją - przez kilkaset lat starano się wydrzeć górom rudy żelaza, miedzi i w końcu uranu. Wybrałam dla Was siedem miejsc, które spodobały mi się najbardziej. Oczywiście lista nie jest kompletna. Zachęcam Was do odkrywania Rudaw Janowickich. A może byliście i dopiszecie coś do listy?

16 sierpnia

Śnieżkocentryzm. W Dolinie Pałaców i Ogrodów


Czy 100 kilometrów kwadratowych to dużo czy niewiele? Chyba sporo, ale jeśli umieścilibyśmy na takim obszarze trzydzieści pałaców, zamków i przypałacowych ogrodów skala nam się trochę zmieni. Dolina Pałaców i Ogrodów to fenomen, porównywany do francuskiej Doliny Loary, wpisany na Listę Pomników Historii. Dolina mieści się w Kotlinie Jeleniogórskiej, zamknięta przez Rudawy Janowickie, Góry Kaczawskie i Karkonosze. I to właśnie najwyższy szczyt Karkonoszy - Śnieżka odegrał niemałą rolę w powstawaniu kolejnych rezydencji. 

07 sierpnia

Pieszo przez Wielkopolski Park Narodowy


Jeśli komuś z Was park narodowy kojarzy się  z głuszą, dziczą i wyprawą na drugi koniec Polski odpowiadam: wystarczyć wsiąść w pociąg osobowy i po kilkunastu minutach jesteśmy na miejscu. Takie szczęście mają Poznaniacy. Stolicę Wielkopolski od Wielkopolskiego Parku Narodowego dzieli tylko 12 kilometrów. Wielkopolski Park Narodowy to chyba najłatwiej dostępny ze wszystkich parków narodowych. Dla ochrony przyrody ma to oczywiście swoje konsekwencje - park odwiedza ponad 1 mln turystów rocznie. 

27 czerwca

Jamna Górna. W Dolinie Orłów


To jest taka dziwna kraina. Diabły nie mówią tu dobranoc, bo nie bardzo mają komu. W dolinach kwitną zdziczałe jabłonie, po zielonych pagórach przechadzają się żbiki, wilki i niedźwiedzie, a drzewostan Puszczy Karpackiej swoją wartością dorównuje białowieskiemu. I namiętnie powtarza się błąd, że tu to już Bieszczady. Może gdyby na Pogórzu Przemyskim, bo o nim mowa, powstał projektowany park narodowy, to cudowne miejsce odzyskałoby zagubioną tożsamość?

19 maja

Święte góry. Ślęża, Wieżyca, Radunia


Jadąc z Krakowa do Wrocławia nie sposób jej nie zauważyć. Stożkowaty, często spowity chmurami, samotny masyw kradnie wszystkie spojrzenia, przyciąga wzrok, budzi myśli o Tajemnicy.
Ślęża, wraz z Wieżycą i Radunią nazywane są Śląskim Olimpem,  bo tu znajdował się jeden z najstarszych znanych nam ośrodków kultu pogańskiego na ziemiach polskich. Święte Góry od dziesięcioleci są obiektem pracy, fascynacji i zgryzot kolejnych pokoleń historyków, archeologów i religioznawców. W któryś weekend u progu wiosny i my postanowiliśmy się zmierzyć z Trzema Siostrami, oczywiście nie licząc na to, że wydrzemy im choć skrawek dobrze skrywanych tajemnic. 

09 maja

Rogalin. O czym szumią dęby


Są, obok poznańskich koziołków i osławionych pyr z gzikiem symbolem Wielkopolski. Kilkusetletnie olbrzymy rosnące na nadwarciańskich łęgach, w pewnym oddaleniu od siebie, jakby nie chciały nic utracić ze swojego majestatu przy równie majestatycznych sąsiadach. Niektóre grube i przysadziste, inne rozłożyste, o gęstych, zielonych koronach lub suchych kikutach sterczących w niebo. 

26 kwietnia

Atrakcje Helu, czyli na koniuszku Krowiego Ogona


Gdybym miała wskazać swój ulubiony fragment wybrzeża, to obok Słowińskiego Parku Narodowego znalazłaby się Mierzeja Helska. O samej Mierzei pisałam Wam już u zarania bloga, teraz chciałabym się pochylić nad miastem, od którego "krowi ogon"wziął nazwę.

19 kwietnia

5 dobrych powodów, by odwiedzić Żarki


Żarki to niewielka miejscowość położona w województwie śląskim, na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej. Z pozoru - miejsce jakich wiele. Ale nie trzeba nawet zbyt daleko wgłębiać się w historię, kulturę i uliczki miasteczka, by odkryć, że Żarki to miejsce niezwykłe. Ja znalazłam co najmniej 5 powodów, by je odwiedzić. Co jeszcze dopiszemy do listy?

1. Targ w Żarkach


Musi być na pierwszym miejscu, bo przede wszystkim dla niego wybrałam się w weekend do Żarek. Nie jestem jakąś wielką fanką jarmarków, ale ten bardzo chciałam zobaczyć. Zapytacie, co takiego jest w żareckich targach? Odpowiem, że wszystko i nie będzie w tym przesady. Targi w Żarkach odbywają się dwa razy w tygodniu, w każdą środę i sobotę. Podobno odwiedza je ok 8-10 tys. osób dziennie! A jest co zwiedzać. Na targu kupicie wszystko - od płodów rolnych, przez ciuchy, czajniki i "nowe lacie". Polecam Waszej uwadze szczególnie dwa produkty - chleb tatarczuch, produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych województwa śląskiego, wypiekany z mąki gryczanej. Ma charakterystyczny słodki smak, mi przypominający właśnie gryczany miód. Chleb kupicie na straganie Pani Joanny Plesińskiej przy ul. Piasek. Można dostać tam także żareckie obwarzanki odpustowe, które polubią zwłaszcza dzieci.
Kolorytu całemu targowi dodaje położenie. Mieści się on na placu wśród zabytkowych kamiennych stodół włościańskich z II poł. XIX wieku. Część handlarzy swoje towary wykłada właśnie tam. Kilka razy do roku targi żareckie mają zgoła inny charakter. Przed większymi świętami lub dłuższymi weekendami "na targowicy" sprzedaje się przede wszystkim lokalne produkty, rękodzieło, wyroby artystyczne i rzemieślnicze. Otwierają się wtedy także galerie w stodołach.

2. Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej


A było to tak. Władysław Opolczyk w 1382 r. wraz z orszakiem podróżował do Częstochowy, by złożyć w niej cudowna ikonę. Po drodze trafił do Leśniowa. A dzień był wyjątkowo upalny. Wędrowcy byli już bardzo spragnieni, ale nigdzie nie widać było najmniejszego śladu wody. Książę modlił się żarliwie i nagle woły ciągnące wozy zaczęły kopytami ryć ziemię. Po chwili rozrytej gleby wytrysnęło źródełko pozwalające ugasić pragnienie ludziom i zwierzętom. W miejscu cudu książę ufundował kapliczkę. ustawił w niej figurę Maryi. Takie są legendarne początki sanktuarium MB Leśniowskiej, będącego pod opieką zakonu paulinów. Sercem kompleksu pielgrzymkowego jest XVII - wieczny kościół, w nim, w ołtarzu głównym mieści się wykonana z lipowego drzewa wspomniana już gotycka figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Nazywana jest "Madonna uśmiechniętą" i uznana została za patronkę rodzin. W 2010 r. skradziono z figury cenne korony, nigdy ich nie odnaleziono. Figura została ponownie koronowana w 2011 r. 

3. Ruiny strażnicy w Przewodziszowicach


Wędrując dalej ul. Leśniowską, przy której położony jest klasztor docieramy do niewielkiej wsi Przewodziszowice. Musimy odnaleźć teraz brązowe znaki. Takim kolorem oznakowany jest ciekawy szlak turystyczny - szlak Rajce. Poprowadzi nas po najciekawszych "jurajskich klimatach": Ostańcu przy Brzozie, Rajce, skale Studnia i strażnicy w Przewodziszowicach. Przy tej ostatniej chciałabym zatrzymać się chwilę dłużej. Strażnica (albo wieża mieszkalno - obronna) wzniesiona została na wapiennym ostańcu prawdopodobnie w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego lub Władysława Opolczyka. Pionowa skała robi niemałe wrażenie. Obecnie korzystają z niej w dużej mierze wspinacze. Na szczyt poprowadzono kilka tras wspinaczkowych o różnym stopniu trudności.

4. Szlak Kultury Żydowskiej w Żarkach


Prawie 60 % przedwojennej ludności Żarek stanowili Żydzi. I do dziś w krajobrazie miasta zostało po nich sporo pamiątek. W pobliskim Lelowie można spróbować czulentu. Natomiast w Żarkach powstał specjalny szlak, który pozwala poznać historię i kulturę tutejszych Żydów. Szlak kultury żydowskiej w Żarkach składa się z sześciu punktów. Warto zobaczyć pięknie odnowioną synagogę z 1870 r., w której obecnie mieści się dom kultury.
Chyba najciekawszy jest kirkut przy ul. Polnej, tzw. nowy cmentarz. Przed wyjazdem widziałam kilka zdjęć w Internecie i bardzo chciałam tu zajrzeć. Nie wiem dlaczego spodziewałam się czegoś na kształt cmentarza w Łodzi, Lesku, Krakowie. Ten w Żarkach wygląda zupełnie inaczej. Po prostu w pewnym momencie ominęliśmy ostatnie domy, podążyliśmy wąską ścieżyną wydeptaną w trawie i znaleźliśmy się na obszernej łące, z której wyrastały macewy. Widok miał w sobie niesamowitą aurę i mnóstwo smutku. 

5. Żarki na talerzu

O chlebie tatarczuchu i obwarzankach już wiecie, ale Żarki mają do zaoferowania znacznie więcej kulinarnych przeżyć. Tyle tylko, że trzeba się do nich odpowiednio wcześniej przygotować. Warto spróbować słodkiej chałki z piekarni Musialik. Uwaga! Pieczona jest na specjalne zamówienie. Podobnie jest z pieczonkami, arcypyszną potrawą regionalną (to takie warzywa z mięsem z żeliwnego garnka, popularne  nie tylko na Jurze), których możecie spróbować m.in. w restauracji Przystań Leśniów, także po wcześniejszym zamówieniu. Natomiast nie będzie problemu, żeby w sklepiku na wprost klasztoru nabyć przysmaki leśniowskie - ciastka, herbaty, czekolady. Polecam waszej uwadze szczególnie te pierwsze - ciasteczka leśniowskie z nadzieniem owocowym, bo to produkt całkowicie "tutejszy".


Atrakcji w Żarkach jest oczywiście więcej. Jeśli podróżujecie z dziećmi koniecznie zajrzyjcie do Starego Młyna, czyli interaktywnego Muzeum Dawnych Rzemiosł. Warto odszukać także urokliwy XVII - wieczny kościółek św. Barbary z pięknym dwuspadowym dachem pokrytym gontem.

A na koniec dla tych, którzy lubią "się przejść" proponuję spacer z Żarek do Żarek - Letniska żółtym Szlakiem Jurajskim. To już sąsiednia gmina, ale spacer nie jest długi, za to bardzo przyjemny. Wędrujemy wśród sosnowych lasów - aż zatęskniłam za pieszą wyprawą po Jurze. W Żarkach Letnisku witają nas ukryte wśród drzew, uśpione wille, na czele z willą Nałęcz.

Stąd można powrócić koleją do Katowic lub Częstochowy.


05 kwietnia

Chęciny. Świętokrzyskie znów czaruje


Kiedy z Krakowa podróżujemy osławioną E7 w kierunku Warszawy w pewnym momencie mijamy drewniane, bielone chaty skansenu w Tokarni, a chwilę później na horyzoncie pojawiają się charakterystyczne ruiny zamku o trzech wieżach. I to najlepszy drogowskaz na Kielce ;)
Zamek w Chęcinach, bo o nim mowa odwiedziłam jeszcze dziecięciem będąc, ale z wycieczki bardziej zapamiętałam basen Perła w pobliskich Nowinach. Czas odkurzyć stare wspomnienia i zdobyć kolejny zamek!

29 marca

Niedziela Palmowa w Tokarni


Niedziela Palmowa to dla chrześcijan początek Wielkiego Tygodnia i najważniejszych obrzędów w roku liturgicznym. Ale coraz częściej właśnie w ten dzień "odkurza się" dawne wielkanocne tradycje, organizuje kiermasze, warsztaty. Skanseny i rynki małych miasteczek ożywają.
Na pewno większość z Was słyszała o konkursie palm w małopolskiej Lipnicy Murowanej. Przybywamy tam prawie każdego roku by popatrzeć na palmy, zajrzeć do kościoła św. Leonarda i kupić co nieco na wielkanocny stół.
Tym razem w poszukiwaniu wielkanocnych tradycji wybraliśmy się do Tokarni, niewielkiej wsi pomiędzy Pcimiem i Jordanowem, by wziąć udział w bardzo oryginalnych obchodach Niedzieli Palmowej.

28 lutego

Supraśl. Brzmi jak plan na weekend!


Niewielki, niespełna 5 - tysięczny Supraśl, położony jedynie 15 kilometrów od Białegostoku, to miejsce niezwykłe. Kilka lat temu odwiedziłam Supraśl przejazdem, w drodze na Suwalszczyznę i ta krótka wizyta pozostawiła we mnie uczucie niedosytu. W tym roku wpadliśmy tu spontanicznie (także planując wyjazd na Suwalszczyznę ;)) na przedłużony weekend stycznia, licząc na spotkanie z legendarną podlaską zimą. Zima, jak to tegoroczna zima trochę zawiodła, ale miasteczko - wręcz przeciwnie. Supraśl oczarował nas położeniem, klimatem, architekturą. Przez cztery dni poznaliśmy chyba każdy jego zakątek. I wreszcie udało mi się napisać dla Was ten krótki przewodnik. Co zobaczyć w Supraślu, gdzie zjeść, gdzie spać? Pomysły już do Was lecą!

19 lutego

Poznań. Muzea, które nikogo nie znudzą


Muzea. Atrakcje tyleż powszechne, co kontrowersyjne. Jedni uważają, że ich czas przeminął i chętnie wysłaliby je wszystkie do lamusa, inni lubią niespiesznie szukać skarbów w cichych, muzealnych salach. Prawda o muzeach pewnie jak każda prawda leży gdzieś pośrodku, ale faktem jest, że czasy szklanych gablot i filcowych kapci mijają bezpowrotnie. Muzea stają się coraz bardziej nowoczesne, multimedialne, i ciągle szukają nowych ścieżek, by dotrzeć do zwiedzających.
Ja muzea lubię i odwiedzam je chętnie, zarówno te nowe jak i te bez liftingu, lekko trącące myszką, ale staram się zrozumieć tych, których muzea, nie bójmy się tego słowa - po prostu nudzą.
Ten wpis powstał z myślą o nich, bo czasem leje i wieje, a wtedy w obcym, dalekim mieście, obok kawiarni muzeum jest najlepszą opcją na spędzenie wolnego czasu.

20 grudnia

Kielce Cię zaskoczą! Przewodnik po atrakcjach


Przyznajcie się, kto z Was dobrze zna turystyczną stronę Kielc? Kto widzi w Kielcach cel, powiedzmy weekendowego wypadu? Mam wrażenie, że Kielce mija się przejazdem, a one mają taki ogromny, turystyczny potencjał. Fakt, że są świetną bazą wypadową choćby w Góry Świętokrzyskie, ale przede wszystkim ciekawym miastem, w którym warto zostać na dłużej.
Dla mnie dodatkowo Kielce są  miastem bardzo bliskim, bo stolicą ziemi, z która jestem mocno związana, a także miejscem, w którym toczą się ulubione powieści (choćby "Lala" Dehnela), wreszcie - to miasto Żeromskiego, a ja mam do Żeromskiego stosunek bardzo osobisty.Ale to już inna historia.
Po xxx wizycie postanowiłam wreszcie napisać przewodnik po atrakcjach, legendach i osobliwościach Kielc. I wcale nie jest mały, przekonajcie się sami.

27 listopada

Cmentarze w Łodzi. Śladami czterech kultur

Cmentarze w Łodzi

Ze względu na swą kosmopolityczną przeszłość Łódź nazywana jest miastem czterech kultur. Bogactwo przemysłowej Łodzi budowali wspólnie Polacy, Niemcy, Żydzi i Rosjanie. Katolicy, protestanci, starozakonni i prawosławni żyli obok siebie, robili wspólne interesy, zawierali mieszane małżeństwa i jakoś  koegzystowali.

18 listopada

Szlak stylu zakopiańskiego. Inna twarz Podhala


Lubicie Zakopane? Przyznaję uczciwie, że dotychczas nie bardzo mi było z tym miastem po drodze. Gdy tylko zawitałam w Zakopanem, uciekałam w Tatry (z którymi także słabo się dogaduję). Aż przyszedł dzień, taki po jesiennym sezonie górskim a przed zimowym, kiedy musiałam spojrzeć na stolicę Podhala z innej perspektywy niż zatłoczone Krupówki i kolejka na Gubałówkę. I chyba udało mi się dostrzec pod komercyjną powłoką korzenie fenomenu, jakim było i jest Zakopane. Mam na myśli góralską sztukę ludową, która stanowiła kanwę pierwszego polskiego stylu narodowego, za który uznawano styl zakopiański.

14 listopada

Skanseny. Polska południowa


Skanseny (albo ściślej parki etnograficzne, bo tylko o takich dzisiaj piszę) lubię pasjami - zajrzyjcie do mojej Bucket List, kiedyś zobaczę je wszystkie ;). Ciągnie mnie do każdej starej chałupy i za każdy drewniany płot. Jeśli tylko gdzieś natrafię na skansen, na pewno go odwiedzę. Przyznam się, że osiągnęłam już pewną biegłość w szukaniu różnic w konstrukcji, detalach architektonicznych i lokalnych tradycjach. Ale nie o to chodzi. Lubię niepowtarzalny zapach drewna, ciemne izby i białe piece, malwy zaglądające w okna i mazurki budujące gniazda w strzechach. Może to taka tęsknota za Rajem, który rajem na pewno nie był?

26 października

Giszowiec i Nikiszowiec. Za czerwonymi oknami

Giszowiec i Nikiszowiec co zobaczyc

Powiem wprost - nie przypuszczałam, że kiedykolwiek zafascynuje mnie osiedle, w dodatku górnicze. I choć pozostaję pod urokiem krakowskiej Nowej Huty, do katowickich osiedli podchodziłam jak do jeża. Widziałam zdjęcia Giszowca i Nikiszowca i owszem, podobały mi się,  ale gdzieś się tam kręciły na końcu listy "do zobaczenia". Ale gdy w niezbyt ciepłe sobotnie przedpołudnie znów odwiedziłam Katowice, postanowiłam, że muszę wreszcie zobaczyć Giszowiec i Nikiszowiec. I Wam także radzę udać się tam jak najszybciej, zanim te miejsca zmienią się w gwarną mekkę turystów. A że się zmienią, jest więcej niż pewne. Bo są wybitne!


04 października

Podgórze. Co zobaczyć w XIII dzielnicy?

Podgorze. Co zobaczyc i co zjesc

Krakowskie Podgórze. Klimatyczna dzielnica za Wisłą, do 1915 r. będąca samodzielnym miastem. Uciekają tu ci, którzy mają dość zatłoczonego Rynku i Kazimierza, który nigdy nie zasypia. 
Twierdzenie, że Podgórze jest dzielnicą nieznaną i nadal czekającą na odkrycie byłoby na dzień dzisiejszy chyba przekłamaniem.  Podgórze odkrywają turyści w całkiem sporych ilościach, na miejsce spacerów wybierają je mieszkańcy innych krakowskich dzielnic, organizuje się tu ciekawe imprezy, powstaje coraz więcej lokali, nie tylko dla miejscowych. Podgórze na mapie Krakowa dzieli los Nowej Huty, ma swoich miłośników i zapalonych odkrywców, jest dobrym pomysłem na wyprawy poza szlakiem, ale prawdziwy boom turystyczny ma zapewne jeszcze przed sobą.

02 października

Podziemne Miasto na Wyspie Wolin, czyli jak zostałam ochotnikiem

Podziemne Miasto na Wyspie Wolin

Podziemne Miasto na Wyspie Wolin zostało udostępnione dla turystów w 2014 r. W tym roku zdobyło tytuł jednego z nowych 7 Cudów Polski w plebiscycie National Geographic. Gdy byłam na wyspie Wolin poprzednim razem, nie miałam pojęcia o istnieniu takiej atrakcji. Teraz postanowiłam nadrobić braki i sprawdzić, co tak ciekawego kryje się w podziemiach koło Świnoujścia.

TOP